Co najmniej sto tysięcy zł tylko na nagrody dla pielęgniarek w II półroczu 2010 roku – taki wniosek znalazł się w protokole czwartkowego (25 lutego) posiedzenia rady społecznej SP ZOZ we Włodawie. Głównym pomysłodawcą tego wniosku był radny Andrzej Rusiński. Dyrektor szpitala obiecał spełnić ten wniosek, o ile oszczędności na to pozwolą. Rada społeczna obradowała przede wszystkim nad przyjęciem planu finansowego szpitala na ten rok. Został on przyjęty niemal jednogłośnie, tylko radny A. Rusiński był przeciwny. Jego zdaniem zdecydowanie pomija się w tym planie średni i niższy personel medyczny, forując lekarzy. Z kolei starosta Janusz Kloc i dyrektor szpitala Andrzej Wiśniewski zdecydowanie optowali za przyjęciem tego planu jako najrealniejszego z możliwych, choć – jak sami przyznawali – jest on bardzo niezadowalający. Kontrakt szpitala będzie w tym roku w wysokości ubiegłorocznego, a nawet może trochę lepszy. Jak jednak wynika z planu, szpital zamknie rok deficytem w wysokości ok. 2,6 mln zł. By jednak ulżyć kiepsko zarabiającym pielęgniarkom, radny A. Rusinski zgłosił wniosek o przyznanie im w drugim półroczu, np. świątecznych nagród czy premii – z pominięciem lekarzy i administracji. Jego zdaniem, to na barkach pielęgniarek w znacznej mierze leży utrzymanie się całego szpitala, bo to one najciężej pracują i mają bezpośredni i stały kontakt z chorymi. Pomysł radnego na tyle zszokował członków rady, że nikt nie ośmielił się go zanegować. Co niektórzy jednak próbowali wyjaśniać, że nie ma na to pieniędzy. Ostatecznie jednak zapisano, że o ile uda się zaoszczędzić podobną lub większą sumę, to premie czy nagrody zostaną wypłacone. Podnoszono jako argument, że niektóre lubelskie szpitale wypłaciły pielęgniarkom nagrody nawet ponad 2 tys. zł.
Źródło: Nowy Tydzień










